sobota, 9 czerwca 2012

... czyli tam i z powrotem



Jesteśmy  z powrotem, choć jeszcze parę godzin temu byliśmy tam ...
Nie chcę być monotematyczna więc nie będę znów przez pół postu narzekała na pogodę. Ponarzekam tylko 3 zdania :) Co prawda moje błagania o kilka stopni więcej zostały łaskawie wysłuchane jednak przez 4 dni biłam się z myślami czemu podczas moich modłów i okrzyków ku niebu zapomniałam poprosić o odrobinę słońca ??  Tak więc jak w słynnej książce Tolkiena, której fragment tytułu posłużył mi za temat "ciemne sprawy najlepiej załatwiać po ciemku" my bez słońca grillowaliśmy, bez słońca czytaliśmy, graliśmy i bez ani jednego promyczka robiliśmy sesje. Jak na takie dość szaro - bure warunki zdjęcia wyszły całkiem fajnie i nie wiem czy to zasługa dobrego aparatu czy ukrytego talentu naszego kochanego fotografa ?
Z tymi dwoma walizkami wypełnionymi ciuchami oczywiście żartowałam, ale udało się nam zrobić kilka ładnych ujęć i to tak jak chciałam wspólnie z moją nastolatką. Generalnie pobyt bardzo udany i każdy z nas spędził ten czas tak jak chciał.

PS. Na kolażu poniżej po raz pierwszy można zobaczyć drugą z moich nastoletnich pociech - bez obaw młody celował do tarczy a nie do żadnego leśnego zwierza.


Jutro zapraszam Was na naszą weekendową sesję z jeziorem Gowidlińskim w tle, a dziś uciekam ogarniać cały ten po wyjazdowy galimatias. 



2 komentarze:

  1. No mimo wszystko myślę,że troszkę wypoczęłaś??
    To ostatnie zdjęcie to normalnie na pocztówkę sie nadaje:)
    Czekam na dalszą relację:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. No wypoczęliśmy, w końcu nie sama pogoda decyduje o dobrym samopoczuciu i fajnie spędzonym czasie !

    OdpowiedzUsuń